o nas  ::  kontakt

 

Strona główna
Premiery
Zapowiedzi
Recenzje
Zwiastuny
Repertuar Kin
Imprezy
Kino Niezależne
Film Polski
Katalog Filmów

Strefa DVD
Program TV

Książki
Przegląd Prasy
 

 

Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów

RECENZJA

Gorzki smak zemsty

Tytuł tej recenzji może wystarczyć za całą jej treść, jednak gwoli sprawiedliwości opiszmy to nieszczęście, jakim niewątpliwie jest ostatnia część nowej trylogii „Gwiezdnych Wojen”,(jak i ona cała). Dowiadujemy się w niej jak republika galaktyczna za sprawą złego, pazernego na władzę Senatora Palpataina (utajonego lorda Sith), przeistacza się w dyktaturę i jak wiernym jej wyznawcą i propagatorem staje się Anakin Skywalker- rycerz Jedi, przeistaczając się w końcówce w osławionego Lorda Vadera.
Tyle treść w skrócie, bo i tak znana ona była dużo wcześniej. W „Zemście Sithów” nie chodzi tyle co, tylko jak zostanie ukazane. A zostało na 2 z minusem. Od „Mrocznego Widma” wiadome było, że nadeszły nowe czasy. Z jednej strony technika filmowa umożliwiła Lucasowi rozwiniecie skrzydeł, ukazanie w pełni galaktycznej wizji, z drugiej nastąpił pełny regres jeśli chodzi o to, co najważniejsze- zwartą, klarowną opowieść, ciekawych, nie pozbawionych osobowości bohaterów. Od początku było jasne, że Lucas nie ma pojęcia o psychologii, nie wie, jak napisać przekonywujący dialog, nie popadając w sztuczność, czy pompatyczność. W„Zemście Sithów” jest to wyjątkowo bolesne, jako że losy bohaterów naprawdę są dramatyczne, jednak infantylny, momentami wręcz absurdalny dialog odbiera im całą powagę. Trudno mieć przy tym specjalne pretensje do aktorów. Myślę, że to jednak margines wobec braku jakiejkolwiek fabularnej spójności. W odróżnieniu od pełnej klarowności pierwszej trylogii, nowa, na czele z „Zemstą Shitów” jest jej całkowicie pozbawiona. Chaos pogłębiany jest za sprawą pojawiania się co rusz to nowych, epizodycznych bohaterów, a cały konflikt, (sprokurowany przez diabolicznego Palpataina) jest tak zagmatwany, że gubi się w nim najbardziej uważny ( i wcale nie najmłodszy) widz. Fabuła przypomina tester dla różnych wizji i pomysłów, które nie mają szansy w pełni się rozwinąć. Do tego dochodzi zupełnie absurdalny i zbędny humor, czyniąc z „Gwiezdnych Wojen” komedię pomyłek.
Nie chcę uderzać w zbyt pompatyczne tony, ale gołym okiem widać, że Georgie Lucas zakpił sobie z widzów, w tym z niezliczonej ilości fanów Gwiezdnej Sagi. Zabił własną legendę. Jest to tym bardziej bolesne, że szyld „Gwiezdne Wojny” i tak gwarantuje pełną kasę. Sukces „Zemsty Shitów” jest więc zapewniony. Tylko magia gdzieś się ulotniła. Zatraciła własną Moc. Dobrze, że po „Zemście Shitów” przychodzi „Nowa nadzieja”
 

Recenzja By KOS
 

 

 
 

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów   KINO DOMOWE  Strefa DVD • Program TV 
CZYTELNIA
Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © 2001,2002,2003 eFILM MEDIARTE

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów  Strefa DVD • Program TV  Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © ACORDEON Agencja Artystyczna