o nas  ::  kontakt

 

Strona główna
Premiery
Zapowiedzi
Recenzje
Zwiastuny
Repertuar Kin
Imprezy
Kino Niezależne
Film Polski
Katalog Filmów

Strefa DVD
Program TV

Książki
Przegląd Prasy
 

 

RECENZJA

Piekiełko Von Triera
Dogville

Lars Von Trier jawił mi się zawsze przede wszystkim jako genialny manipulator emocjami,
prawdziwy sztukmistrz z Kopenhagi, który wiedzę o marketingu posiadł w niemniejszym stopniu, co o reżyserii. Z każdym jego dziełem rósł mój sceptycyzm, czy aby to, co oglądam na ekranie, w jakikolwiek emocjonalny sposób interesuje jego twórcę.
Nie inaczej jest z „Dogville”, choć rzecz jasna istnieją różnicę. Von Trier zapowiedział, że film ten, jest początkiem kolejnej trylogii, pod wiele mówiącymi nazwami „U”, „S” i „A”, w każdej z nich widział amerykańską mega-gwiazdę - Nicole Kidman. Przeliczył się niestety, bo była żona Toma Cruisa po wizycie w „Dogville” zrezygnowała z dalszych „podróży”. Dosyć to wymowne. Dla mnie osobiście „Dogville” jest właśnie jakby zamknięciem trylogii, którą ja nazywam (przyznaje, że nieco sarkastycznie) „Trzy Sieroty”.
W porównaniu z „Przełamując….” I „Tańcząc…”, „Dogville” różni się skrajnie w sposób formalny, choć jeśli chodzi o treść i typ głównej bohaterki jest prawie powieleniem poprzednich, za wyjątkiem pointy. Ale po kolei:
Ponownie trafiamy, za bohaterką do wrogiego świata, skrywającego swe zepsucie, pod płaszczykiem dobrych intencji. Tym razem naszą przewodniczką po tym świecie jest Grace grana nijako przez Nicole Kidman, (choć to raczej wina roli, a niej jej samej) Zagubiona dziewczyna, uciekająca przed gangsterami, trafia do zapomnianego, małego miasteczka gdzieś w górach skalistych w U.S.A anno domini 1930, a więc do czasów wielkiego kryzysu.
Zamknięta społeczność „Dogville” początkowo niechętna „przybłędzie”, stopniowo ją
akceptuje, a następnie (już nie tak stopniowo) wykorzystuje, za co spotyka ich zasłużona kara.
Tak pokrótce wygląda fabuła. Jak już wspomniałem novum w stosunku do dwóch poprzednich filmów Duńczyka stanowi forma, w tym przede wszystkim scenografia- rozległe plenery zastąpiono dekoracjami teatralnymi, jak najbardziej umownymi; ulice, i domy w „Dogville” dzielą jedynie linie namalowane białą farbą, wszystko jest przeźroczyste, mieszkańcy miasteczka nieświadomi braku ścian, obnażają swoje marne żywoty przed skonfundowanym widzem.
Mógłbym tę kolejną, formalną voltę Von Triera kupić, lecz niestety duński reżyser sam się pogrążył, popadł w odwieczną pułapkę niezgodności formy z treścią. Bo o ile umowność
świata przedstawionego, można uznać za ciekawą, (choć znowu nie tak odkrywczą), o tyle ten sam naturalistyczny sposób opowiadania już w żaden sposób do niej nie przystaje. Tworzy się totalna sprzeczność. Bohaterowie zamknięci w sztucznych dekoracjach, pozostają mimo wysiłków nieprawdziwi. Problem moralny staje się pusty, wykoncypowany. Film ten momentami przypomina schemat budowy silnika. Niestety. Chyba w jakimś stopniu moje zdanie podzieliło jury w Cannes, bowiem Duńczyk nie dostał tam żadnej nagrody, co go zresztą bardzo oburzyło. Być może czas na małe przewartościowanie swych idei,
panie Von Trier ? I zrobienie czegoś w pełni szczerego, a nie tylko skazanego na sukces.

KOS
 

 

 
 

 

 
 
 


 

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów   KINO DOMOWE  Strefa DVD • Program TV 
CZYTELNIA
Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © 2001,2002,2003 eFILM MEDIARTE

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów  Strefa DVD • Program TV  Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © ACORDEON Agencja Artystyczna