o nas  ::  kontakt

 
Strona główna
Premiery
Zapowiedzi
Recenzje
Zwiastuny
Repertuar Kin
Imprezy
Kino Niezależne
Film Polski
Katalog Filmów
Strefa DVD
Program TV
Książki
Przegląd Prasy
 

O FILMIE

plakat

czytelnia:
Praca nad scenariuszem
O produkcji
Dobór aktorów
Scenografia
Kostiumy
Filmografia tworców
Filmografia aktorów

 
 
 

O produkcji "Bardzo długie zaręczyny"


Dawno, dawno temu, było sobie pięciu francuskich żołnierzy, którzy poszli na wojnę, ponieważ tak to już jest na tym świecie.
- Sébastien Japrisot, A Very Long Engagement

Bardzo długie zaręczyny to film będący jednym z najbardziej ambitnych i niezwykłych projektów w dziełach francuskiej kinematografii. To spełnienie liczącego 10 lat marzenia reżysera Jean-Pierra Jeuneta. Po przeczytaniu powieści Sébastiena Japrisota w roku 1991, Jeunet był pod wrażeniem tej niezwykłej opowieści o miłości – a także jej bohaterki, Mathilde. Już wówczas zamarzyło mu się przeniesienie tej książki na ekran.

- Nie mogłem się od niej oderwać, przeczytałem całą książkę za jednym razem – przypomina sobie reżyser. – Po pierwsze, jest to naprawdę niesamowita, doskonale napisana opowieść o młodej kobiecie, która odmawia przyjęcia do wiadomości faktu śmierci swojego ukochanego, pomimo wszystkich wskazujących na to dowodów. Po drugie, książka zainteresowała mnie, ponieważ interesuję się pierwszą wojną światową i Paryżem z lat dwudziestych minionego wieku. Ten okres był mieszaniną niewinności i fantazji, nawet pomimo tego, że wisi nad nim cień wydarzeń z przeszłości.”

Najważniejszą cechą bohaterki książki dla reżysera była jej determinacja. Mówi Jeunet – Wszystko sprowadza się do tego. Mottem książki Japrisota jest przetworzony cytat z Alicji w krainie czarów Lewisa Carrolla… Porusza mnie głęboko zdolność dostrzegania tego, czego nie widzą inni, lub – co ważniejsze – umiejętność nie dostrzegania tego, co widzi cały świat. Mathilde wierzy głęboko, że ma rację, nie dba o to, co myślą wszyscy inni. Jest sama przeciwko całemu światu. Nawet kiedy ma chwile zwątpienia, znajduje w sobie siłę do przekonywania innych, do zdobywania sobie pomocy. Wierzę w jej olbrzymią siłę woli, w jej upór. Jest w tym coś podobnego do sytuacji, w której osoba nie mająca żadnych powiązań z kinematografią, ze środowiska rzucającego jej kłody pod nogi, głęboko pragnie nakręcić jakiś film.”

W tym czasie Jeunet miał na swoim koncie zaledwie jeden film fabularny, Delicatessen. Kiedy relatywnie nieznany reżyser dowiedział się, że prawa do ekranizacji książki posiada Warner Bros., zaprzestał marzeń o filmie na jej podstawie, skupił się zaś na swojej karierze filmowej.

Dziesięć lat później sukces Amélii zdecydowanie zmienił jego sytuację. Jeunet dowiedział się, że prawa wciąż należą do Warner Bros., i istnieją plany zrealizowania filmu. Odnowiła się jego chęć nakręcenia tej ekranizacji, a zapał do całego projektu jeszcze się zwiększył, gdyż miał w końcu idealną aktorkę do roli Mathilde: Audrey Tautou.

- Kiedy po raz pierwszy przeczytałem książkę, zastanawiałem się, kto mógłby zagrać rolę Mathilde ale nikt odpowiedni nie przychodził mi do głowy. Kiedy spotkałem Audrey natychmiast pomyślałem - Mam Mathilde, stoi przede mną. W dzień rozdania Oskarów (Amélia otrzymała nominacje w kategoriach: najlepszy film zagraniczny, najlepszy scenariusz, najlepsze zdjęcia, najlepsze kierownictwo artystyczne), zapytał swoją Amelię, czy nie zechciałaby wziąć udziału w jego kolejnym filmie. Odpowiedziała – Oczywiście, jeśli na planie będą pracować ci sami ludzie! Ta odpowiedź bardzo spodobała się reżyserowi. Wymyślił, że Bardzo długie zaręczyny będą kręcone we Francji, po francusku, z francuskimi aktorami, a na planie pracować będą Francuzi. Warner Bros. Zaakceptował ten pomysł. 35% budżetu filmu pochodziło z wytwórni Warner Bros., natomiast produkcją zajęła się firma 2003 Productions – francuska spółka produkcyjna, stworzona przez Francisa Boespfluga, mniejszościową część jej udziałów posiada Warner Bros.. Dwie firmy wyprodukowały wcześniej dwa filmy – wyreżyserowany przez Josiane Balasko L’ex-femme de ma vie i obraz Charlesa Nemesa Le Carton. W końcu marzenie reżysera zaczęło się urzeczywistniać.

W trakcie castingów Jeunet zajmował się także zbieraniem ekipy filmowców, zwrócił się o pomoc do swoich doświadczonych wcześniejszych współpracowników i znajomych, z których większość pracuje z nim od pierwszego filmu. Zdjęcia wykonywał operator Bruno Delbonnel, który pracował za kamerą przy pierwszym filmie reżysera i w trakcie realizacji Améli.

Zdjęcia zrealizowano pomiędzy sierpniem 2003 i lutym 2004 roku. Początkowo pracowano na Korsyce, ale tamtejsza ekipa liczyła zaledwie kilka osób, produkcja nabrała prawdziwego rozmachu dopiero w Paryżu i jego okolicach. Jeszcze później filmowcy przenieśli się do Bretonii, a następnie w okolice Poitiers. Zdjęcia zakończono w studiach Bry-Sur-Marne.

W trakcie pięciu i pół miesiąca trwania zdjęć, Jeunet zastosował swoją normalną metodę pracy – dokładne przygotowania i bardzo precyzyjne storyboardy, które wypróbowywał za pomocą ręcznej kamery na kilka dni przed kręceniem danej sceny. Sprawdzał w ten sposób ustawienia i ruch kamery. – Sposób w jaki pracuję, nie oznacza, że wszystko jest zaplanowane w chwili kręcenia ujęcia. Często zmianiam coś w ostatniej chwili, zdarza mi się nawet robić jakieś niespodzianki, by nieco wybić aktorów z rytmu codziennej pracy. A naprawdę zadowolony jestem wtedy, gdy aktor występuje z jakąś sugestią i uda nam się wprowadzić ją do filmu.

Skala filmu była wyzwaniem dla reżysera. Po raz pierwszy nadzorował realizację tak wielu ujęć, a także scen z tak licznym udziałem statystów i z elementami akcji. – Najtrudniejsze były, chyba, sceny walki i przedstawienie wojny – mówi. – Głównie dlatego, że musieliśmy znaleźć statystów będących zarówno dobrymi kaskaderami, jak i niezłymi aktorami. - Nikogo chyba nie zdziwi informacja, że reżyser osobiście spotkał się z każdym z tych ludzi.

A potem, pewnego ranka, na froncie koło Buscourt, znalazł się jeden pocisk za dużo ….

Jednym z najbardziej wyczerpujących okresów pracy podczas realizacji filmu, był liczący siedem tygodni okres pracy w okopach. Wszyscy, którzy brali w tym udział – aktorzy, filmowcy i reżyser – mówią o tym z pasją. Jeunet poprosił głównych aktorów, by przeczytali książkę Les carnets de guerre de Louis Barthas, tonnelier. – To niezwykłe interesujące świadectwo z epoko, brak w nim romantyzmu, dokładnie opisuje to, co działo się nie tylko na linii frontu, ale także na tyłach. Mówi o codziennej nudzie i codziennych pijaństwach – mówi reżyser.

Jeunet posunął się do tego, że przygotował zbiór wspomnień z okopów, który kazał przeczytać każdemu statyście. W skład zbioru wchodziły listy z frontu, zdjęcia z epoki. – Dzięki temu, kiedy doszło do zdjęć w okopach, mieli jakieś pojęcie o tym, jak to naprawdę wyglądało.

Opracowując wizualną stronę filmu, Jeunet pracował razem z operatorem i przyjacielem, Bruno Delbonnelem, z którym przed 25 laty pracował w studio animacji. Delikatna równowaga filmu, w którym mieszają się ponure obrazy życia w okopach i pełne ciepła zdjęcia Mathilde, wymagała doskonałego zrozumienia zamiarów reżysera i zaufania umiejętnościom operatora.

- Mieliśmy dwa główne źródła – mówi Delbonnel. – Mam na myśli obrazy brazylijskiego malarza Juareza Machado, którego uwielbia Jean-Pierre, a także pracę Gordona Willisa na temat wizualnych aspektów filmu Ojciec chrzestny. Chodzi mi o ciepłą, raczej monochromatyczną paletę barw, nasyconą jedynie miejscami uderzeniami kolorów. Mimo wszystko, sceny w okopach chcieliśmy pokazać w inny sposób, głównie dzięki wykorzystaniu ostrzejszego, bardziej kontrastowego światła. Jean-Pierre chciał, żebyśmy wąchali błotnistą ziemie, czuli ciężar mokrych mundurów, niewygodę francuskiego munduru. Starałem się więc pokazać zimniejsze barwy, przesycone kolorem błękitnych mundurów.

MATHILDE
Jest w tym wszystkim coś dziwnego…
Jutro jadę do Paryża!


Oprócz wykorzystania wszystkich dostępnych fizycznych aspektów realizacji i produkcji filmu, reżyser uciekła się do najnowszej techniki, która pomogła oddać wiernie obraz Paryża drugiego dziesięciolecia dwudziestego wieku. Było to możliwe dzięki postępowi, jaki dokonał się w ostatnich latach w dziedzinie kinematografii cyfrowej. Niezależnie jednak od stopnia zaawansowania technicznego, realizacja tego rodzaju scen wymaga dbałości o szczegóły w trakcie filmowania tradycyjnego i pracochłonnych przygotowań na planie. Specjaliści z firmy Duboi, eksperci od efektów specjalnych, niemal przez cały czas przebywali na planie filmu. Liczne sceny kręcono przy wykorzystaniu niebieskiego lub zielonego ekranu, czasami konieczne okazywały się także pomiary geodetyczne, dzięki czemu przejście w procesie post produkcji od tradycyjnego obrazu, do tego stworzonego przy użyciu komputera, było niezauważalne.

Przykładowo, w taki właśnie sposób pracowano przy realizacji sceny, w której widoczny był ruch uliczny w okolicach Place de l’Opéra. Najpierw filmowcy nakręcili zdjęcia tej okolicy takiej, jaka jest współcześnie, w chwili, gdy nie było tam ludzi. Następnie na dużym parkingu nakręcono zdjęcia wszystkich pojazdów z epoki i statystów w odpowiednich ubraniach. Na samym końcu wykonano zdjęcia w studio, chodziło o nakręcenie ruchomego ujęcia, kończącego się w biurze detektywa Germaina Pire’a. Wszystkie te elementy połączono potem w całość i poprawiono.

- Dla potrzeb tej i innych spektakularnych scen (promenady przy Palais du Trocadéro, wybuchającego balonu, powodzi, paryskiej dzielnicy Les Halles), większość prewizualizacji zrobiono dzięki wykorzystaniu techniki cyfrowej – mówi Alain Carsoux, projektant efektów wizualnych z firmy Duboi. Carsoux współpracował wcześniej z Jean-Pierrem Jeunetem podczas prac nad filmem Miasto zaginionych dzieci. Wykorzystanie techniki trójwymiarowej prewizualizacji pozwoliło reżyserowi na dostrzeżenie potencjalnych problemów i właściwą budowę planów.

W trakcie prac na planie cały czas przebywała także ekipa zajmująca się mechanicznymi efektami specjalnymi – pirotechnicy i ludzie odpowiedzialni za efekty pogodowe. Byli to pracownicy firmy Les Versaillais crew (Yves Domenjoud, Olivier Gleyze i Jean-Baptiste Bonetto), współpracujący z Jeunet jeszcze od czasów przed nakręceniem Delicatessen.

- Ten film był najtrudniejszy do realizacji spośród wszystkich dotychczasowych, podczas których współpracowaliśmy z Jaunetem – mówi Yves Domenjoud. – Chodzi mi zwłaszcza o okopy i sceny walk, samych materiałów wybuchowych zużyliśmy ponad 400 kilogramów. Trudne do realizacji były także sceny deszczu, musieliśmy jednocześnie nawadniać plan i odprowadzać z niego wodę, by nie dopuścić do zalania wykopów. – Jean-Pierre, który swoją karierę filmową rozpoczął od animacji, żywo interesował się efektami wszelkiego rodzaju, czy to tymi, wykonywanymi na planie, czy też tymi powstającymi w pamięciach komputerów. Kontynuuje Domenjoud – Jaunet doskonale wie, co możemy zrobić i jak wykorzystać nasze sposoby, by otrzymać dokładnie to, czego chce.

SYLVAIN
Jeśli nie możesz płakać, możesz mówić…jeśli nie możesz mówić, milcz, ale wiesz, że czasami, kiedy zacznie się mówić, płyną łzy…a one wyrażają więcej niż setki słów. Wiesz o co mi chodzi? Czy może chcesz udawać głupka!

Wizja skomplikowanego procesu produkcyjnego, związanych z tym nieodłącznie problemów, oznaczała, że cały proces realizacji filmu, od samego początku, nie będzie łatwy, co jest rzeczą normalną w przypadku produkcji tej wielkości. W przewidywaniu dużej ilości materiału do montażu, Jeunet zaprosił na plan montażystę Hervégo Schneida, dysponującego mobilną montażownią. Cały czas towarzyszył on ekipie, montując dosłownie to, co nakręcono chwilę wcześniej. – Kiedy jakaś scena sprawiała nam problem, mogliśmy bardzo szybko zobaczyć o co chodzi i poprawić ujęcie – mówi reżyser. – Oszczędzaliśmy w ten sposób cenny czas, taki sposób pracy bardzo mi odpowiada. Oczywiście, stworzenie efektów cyfrowych było i tak pracochłonne, ale Jeunet i Delbonnel poświęcili całe sześć tygodni na właściwe dobranie kolorów cyfrowej kopii. W tym czasie współpracował z nimi kolorysta Yvan Lucas, dzięki któremu udało się osiągnąć idealne barwy i ich nasycenie.
Mimo to, etap postprodukcji trwał ponad pół roku.

Równie wielką pracę wykonał inżynier dźwięku Gérard Hardy i kierowani przez niego dźwiękowcy. Postawili sobie za cel stworzenie idealnego obrazu dźwiękowego każdej sceny. – Moja praca polega na tworzeniu praktycznie od zera całej warstwy dźwiękowej, tworzącej ważny element filmu. Tym razem jednak film Jean-Pierra nie był bajką. To bardzo realistyczna opowieść. Musieliśmy o tym bezustannie pamiętać. Najbardziej zadowolony jestem z kontrastu, jaki udało nam się uzyskać pomiędzy odgłosami natury (morze w Bretanii) i dźwiękami wojny. Niezmierną pomocą okazał się obecny na planie montażysta dźwięku Jean Umansky. – Jeszcze przed końcowym zmiksowaniem, montaż dźwięku zabrał nam pięć miesięcy, co jak na francuską produkcję, jest bardzo długim okresem – dodaje Hardy.

Mathilde ma teraz dziewiętnaście lat. Gra na tubie, ponieważ jej dźwięk brzmi jak sygnał alarmowy.

Ostatnim elementem filmu była muzyka. O jej skomponowanie Jeunet zwrócił się do znanego kompozytora Angelo Badalamentiego, który napisał wcześniej ścieżkę dźwiękową do Miasta zaginionych dzieci. Kompozytor mówi o dniu, w którym zadzwonił Jeunet – Powiedział tylko - Angelo, mam film dla ciebie. Dzieje się w czasach pierwszej wojny światowej, ale nie ona jest tematem. Film mówi o uczuciach młodej kobiety i jej wyprawie w poszukiwaniu miłości jej życia.

Badalamenti mówi dalej – Potem dostałem jedną z wstępnie zmontowanych wersji filmu, dzięki temu mogłem zacząć komponować motywy dla poszczególnych postaci. W przypadku Mathilde dotknęło mnie jej cierpienie, zwróciłem uwagę na jej piękno, odwagę i upór. Napisałem temat oparty na czterech nutach, bardzo prosty, ale jednocześnie poruszający. – Sesja nagraniowa odbyła się w czerwcu w Los Angeles, w danych studiach wytwórni MGM, gdzie nagrywano muzykę do musicali The Jazz Singer, The Wizard of Oz i wielu innych.

- Badalamenti tworzy muzykę z duszą, co mi bardzo odpowiada – mówi reżyser. – Uwielbiam to, co napisał do filmów Davida Lyncha, takich jak Zagubiona autostrada czy Mulholland Drive. Kiedy montowaliśmy sceny początkowe, dołożyliśmy do nich muzykę i wszystko pasowało idealnie. Jego kompozycje, bardzo liryczne i emocjonalne – choć proste – poruszają mnie do głębi.

Jeunet podsumowuje – Wszyscy pracujący nad tym filmem podzielali mój entuzjazm do całego projektu, może dlatego, że był taki ambitny. Wymagał olbrzymiej pracy, kolosalnego wysiłku, zdawało się, że pracy nie będzie końca. Niezależnie jednak od włożonego trudu, wszystkim nam praca nad tym filmem dała wiele satysfakcji. Możliwość realizacji takiego projektu we Francji nie zdarza się codziennie. Mieliśmy też pełną swobodę artystyczną, zarówno w przypadku scenariusza, jak i obsady, zdjęć, postprodukcji.

Mówi reżyser – Moi koledzy i ja jesteśmy z mniej więcej tego samego pokolenia. Razem dorastaliśmy, razem zaczynaliśmy pracować, wypruwaliśmy razem żyły... Dziś mamy cudowne uczucie wybicia się na szczyt. Amelia była bardzo inspirującym filmem, natomiast Bardzo długie zaręczyny to obraz dojrzały, pełen emocji i uczuć. Wszyscy, którzy wzięli udział w jego realizacji, dali z siebie to, co najlepsze. Mieliśmy szczęście, że realizacja Zaręczyn przypadła na okres naszych szczytowych możliwości twórczych, później będzie już tylko coraz gorzej… Powiem jeszcze tylko raz jeszcze, że pomimo wszystkich problemów, praca nad tym filmem była olbrzymią przyjemnością.

powrót do strony filmu


z mat dystrybutora
opr. EWA

 

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów   KINO DOMOWE  Strefa DVD • Program TV 
CZYTELNIA
Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © 2001,2002,2003 eFILM MEDIARTE

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów  Strefa DVD • Program TV  Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © ACORDEON Agencja Artystyczna