o nas  ::  kontakt

 
Strona główna
Premiery
Zapowiedzi
Recenzje
Zwiastuny
Repertuar Kin
Imprezy
Kino Niezależne
Film Polski
Katalog Filmów
Strefa DVD
Program TV
Książki
Przegląd Prasy
 
 
 
 

Julisz Machulski opowiada o swoim najnowszym filmie "Vinci"

Czasem wydaje mi się, że filmy „Vabank” i „Vabank II” są postrzegane lepiej niż na to zasługują. Myślę, że wiąże się to z czasem, kiedy powstawały i wchodziły na ekrany –
z PRL-em i okresem stanu wojennego przy jednoczesnym odwoływaniu się do czasu, kiedy byliśmy wolni. Tak czy inaczej, oba filmy obrosły pewną legendą i zdarzało się, że zaczepiano mnie na ulicy z pytaniem, kiedy będzie „Vabank III”. Podobnie naciskali mnie aktorzy – mój ojciec, Witold Pyrkosz i Leonard Pietraszak. Przyznaję, że ulegając ich presji napisałem nawet szkic scenariusza, ale im bardziej czas upływał, tym mocniejsze było moje przekonanie, że jednak nie powinienem do tego wracać. Po pierwsze - dlatego, że nie można trzy razy wchodzić do tej samej rzeki. Po drugie – dlatego, że nie bez kozery umieszczałem akcję tamtych filmów w okresie międzywojennym. Przecież żyliśmy w kraju sztucznym, w narzuconym systemie, milicja nie była ani malownicza, ani dość inteligentna, żeby ją przechytrzać, ba - nawet pieniędzy nie było prawdziwych. Musiałem się więc cofnąć do czasów, kiedy Polska była prawdziwa, a my byliśmy wolni – nie myśląc nawet, że dożyję chwili, kiedy taka Polska powróci. Ale wróciła i cieszę się, że mamy takie czasy, chociaż akurat filmy robi się trudniej.

„Vinci” jest moją odpowiedzią na wszystkie apele o kolejny „Vabank” – osadzony już w dzisiejszych czasach, z innymi aktorami, ale z ukłonem w stronę tamtych filmów. Ten ukłon to obsadzenie Jana Machulskiego w roli pierwszego już nie włamywacza, ale fałszerza dzieł sztuki III Rzeczypospolitej. Pisanie scenariusza zajęło mi sporo czasu. Pragnąłem nakręcić film z sentymentu do „Vabanku” – nie tylko dlatego, że był to mój pierwszy film kinowy, ale ze względu na atmosferę tamtej realizacji. Chciałem wrócić do tamtego czasu, ale długo brakowało mi pomysłu – aż do chwili, kiedy przeczytałem o kradzieży „Mony Lisy” z Luwru, bodaj w 1912 roku: do dziś nie wiadomo, czy odzyskano autentyczny obraz, czy też w Luwrze wisi genialna kopia. A co by było, gdyby to u nas skradziono taki obraz – coś, co mamy najcenniejszego i to tak, by skorzystało na tym kilka osób?

W ten sposób miałem motyw, trzeba było jeszcze wymyślić fabułę i bohaterów. Zacząłem pisać scenariusz z myślą o postaciach z „Vabanku” – nie o Kwincie, Duńczyku i Kramerze, lecz o aktorach, którzy ich zagrali. W trakcie pisania zorientowałem się jednak, że panowie są już w takim wieku, że współczesna widownia niekoniecznie zechce się z nimi utożsamić. Ciekawiej będzie wymyślić nowe postacie i zadać sobie nieco trudu, by znaleźć do tych ról nowych aktorów, niekoniecznie znanych z telenowel, sitcomów i prasy kolorowej.
Tematem filmu „Vinci” jest zuchwała kradzież „Damy z łasiczką” – najcenniejszego obrazu w zbiorach Muzeum Narodowego. Zresztą, czy jest to rzeczywiście obraz najcenniejszy, to kwestia umowy, pewnej konwencji, dla samej fabuły bez większego znaczenia. Kradzież jest tu tylko pewną kanwą, na której starałem się zbudować pełnokrwiste postacie. W końcu chciałem filmu, który opowiadałby również o przyjaźni, o przemianie zachodzącej w bohaterach, wreszcie o tym, co zmieniło się wokół nas wszystkich. Nie pisałem z myślą o określonych aktorach, początkowo wiedziałem tylko, że w „Vincim” na pewno zagra Robert Więckiewicz. Ostatecznie powierzyłem mu rolę Cumy. Jego partner Julian był w pierwszej wersji nieco starszy, miał ustabilizowane życie i rodzinę. Spotkałem jednak Borysa Szyca i bardzo chciałem go obsadzić, choć nie miałem dla niego roli. Aż w pewnej chwili zrozumiałem, że właśnie on powinien zagrać Juliana. Andrzej Wajda twierdzi, że jeśli dokona się niewłaściwej obsady, popełnia się błąd podwójny. Po pierwsze, postać na ekranie nie udaje się, po drugie – ten właściwy aktor się marnuje. Mnie tego podwójnego błędu udało się uniknąć, choć wymagało to daleko idących zmian w koncepcji postaci.

Mam świadomość, że temat filmu jest uniwersalny, ale chciałem, by „Vinci” został osadzony we współczesnej Polsce – choć niekoniecznie w perspektywie społecznej czy ekonomicznej. Od tego polskiego śladu nie sposób się więc uwolnić. Choćby Kraków – miasto niezwykłe, a przecież niemal nieobecne w polskim kinie. Czyżby dlatego, że w Krakowie nie ma wytwórni filmowej? Jest za to prawdziwie twórcza atmosfera i życzliwość, wręcz bezinteresowna radość z tego, że tam jesteśmy i kręcimy. A przecież zdjęcia zaczynaliśmy w maju, gdy zaczynał się ruch turystyczny. Mimo to prezydent miasta wydał zgodę na zamknięcie kilku ulic w centrum. I jeszcze jedno: pracowaliśmy bardzo intensywnie, mieliśmy 30 dni zdjęciowych, w trakcie których musiało powstać 150 scen. Decyzja o kręceniu w Krakowie była niemal opatrznościowa: zawsze można było pójść na Rynek, do jakiejś knajpki, odpocząć, znaleźć chwilę wytchnienia. To był świetny wybór! Chociaż w pierwszym szkicu scenariusza była scena, kiedy bohater po wyjściu z więzienia szedł na Dworzec Centralny i kupował bilet do Krakowa. Ale naszła mnie refleksja: a po co tu Warszawa, przecież w tym mieście wszędzie można znaleźć ślady po statywach kamer na chodnikach! A poza tym nie wyobrażam sobie filmu nakręconego w całości na warszawskiej Starówce. Co innego Kraków – tam każde miejsce jest fotogeniczne. Mam wiele uznania i dla tego miasta, i dla ludzi, którzy nam pomagali, którzy byli nam niezwykle życzliwi i przychylni, którzy znając zarys scenariusza, dopytywali się codziennie: „To co, już ukradli czy jeszcze nie?”
 

z mat dystrybutora
opr. DAR

 

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów   KINO DOMOWE  Strefa DVD • Program TV 
CZYTELNIA
Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © 2001,2002,2003 eFILM MEDIARTE

Strona główna • Premiery • Zapowiedzi • Recenzje • Zwiastuny • Repertuar Kin • Imprezy • Kino Niezależne • Film Polski • Katalog Filmów  Strefa DVD • Program TV  Książki • Przegląd Prasy 
 O SERWISIE • KONTAKT • REKLAMA • Nota prawna • Agencja ACORDEON

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyring © ACORDEON Agencja Artystyczna